Strona główna     GALERIE     kontakt     Regulamin     mapa serwisu     powiadom o stronie     startuj z nami     drukuj stronę
Wersja językowa:  polski Deutsch
czwartek, 09 września 2010 10:02   Imieniny: Ścibora, Sergiusza, Piotra
Wspomnienia Edmunda Kunickiego
Statystyki serwisu
obecnie gości: 56
odwiedziło nas: 16026867
liczba odsłon: 22463636
liczba stron: 3499
komentarzy: 37764
Ostatnio aktualizowane strony
 Pałac w Brodach
 ZAMEK ZAKONNY W ŁAGOWIE
 Lubuskie warte Woodstocku - podsumowanie
 Roboczo o transplantacji
 KOŚCIÓŁ PARAFIALNY p.w. NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY- Słońsk
 ZAMEK ZAKONNY W CHWARSZCZANACH
 STUDZIONKA
 RENESANSOWY KOŚCIÓŁ W KLĘPSKU
 KOŚCIÓŁ PARAFIALNY p.w. CHRYSTUSA KRÓLA (Gorzów)
NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE
 POWIATY, GMINY, MIEJSCOWOŚCI
 AKTUALNOŚCI
 BAZA NOCLEGOWA
 TURYSTYKA
 Ciekawe miejsca
 Wirtualna wycieczka
 Podziel się widokiem
 Trasa dojazdu
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE
 KONOTOP
 SYCOWICE
 SIERCZ
 RĄPICE
 BOBRÓWKO
 GMINA TRZCIEL
 JANKOWA ŻAGAŃSKA
 GOŚCIM
 TUCZNO
Strona główna «  HISTORIA  «  Wspomnienia  «  Wspomnienia Edmunda Kunickiego  
Osiedlamy się

   Wreszcie wiadomość, że w niedzielę przed południem przyjadą podwody. Tylko trzy lub cztery i powinniśmy ustalić kto kiedy pojedzie. Zadecydowano, że najpierw wyjadą rodziny z małymi dziećmi. My jedziemy w poniedziałek.  Tymczasem pomagamy  przy załadunku. Ostatnia noc na stacji jak zawsze z przerywanym snem.
Wreszcie nasz czas.  Furmanki stoją na placu przez budynkiem stacyjnym. Nie ma do nich prostej drogi; albo przez tory między wagonami albo tunelem pod torami. Lżejsze rzeczy nosiłem z ojcem cięższe pomagali nosić sąsiedzi. Pamiętam, że po załadunku byliśmy z tatą tak zmęczeni, że odwlekliśmy wyjazd by choć trochę odpocząć. Sąsiedzi mają jeszcze większe kłopoty.  My nie mamy zwierząt domowych, a oni mają krowi problem.  Prowadzono zwierzęta okrężnymi drogami między wagonami, a drogę wskazują kolejarze. Wreszcie koło południa „karawana” rusza.
   Droga ślimaczy się bo uwiązane do furmanek zwierzęta nie pozwalają na szybszą jazdę. Po kilku kilometrach woźnica nie wytrzymuje i wysuwa się na czoło, a potem zacina konie i pozostawia resztę za sobą. Mijamy puste wioski. W jednej zatrzymują nas przesiedleńcy wypytując skąd jesteśmy i dokąd jedziemy – szukali swoich.
   Po kilku godzinach zatrzymujemy się. To tu mamy zamieszkać. Zdejmujemy rzeczy i składamy na chodniku. Woźnica informuje, że gdzieś tu powinni być sąsiedzi, których wczoraj przywiózł z Gorzowa. Poza tym w wiosce jest wiele pustych domów i możemy sobie wybrać jaki chcemy. Czy możecie wyobrazić sobie taką sytuację: na poboczu drogi w środku wioski stoją dwie dorosłe osoby i młodzieniec, a obok nich góra worków. Wioska jest pusta i w perspektywie ulicy nie widać żywej istoty. Tylko wiatr unosi z ziemi pierze i papiery. Na domach  napisy w obcym języku. Otwarte drzwi,  w niektórych oknach brakuje szyb.  Wrażenie obcości jest  obezwładniające. I jeszcze ta cisza, której nic nie zakłóca...
   Staliśmy nie wiedząc co robić. Postanawiamy poczekać na resztę sąsiadów.  Rodzice usiedli na „dobytku”, a ja zajrzałem do pobliskich domów.  Wewnątrz połamane meble - jakieś szafy, półki. Na podłodze druki i formularze zapisane gotykiem i pierze, wiele pierza.  Opuszczone domy nie zachęcały do zwiedzania – wręcz straszyły pustką.  Gdzieś powinni być nasi ale droga w perspektywie jest pusta i nawet kota nie widać. Mama trochę przerażona nie pozwala mi się oddalać.  Po godzinie dojechali sąsiedzi. Zwierzęta były zmordowane i domagały się pokarmu i wody. Rozeszliśmy się w poszukiwaniu studni.
Rzeczywistość okazała się brutalna. Nie było studni – tylko pompy, a te na skutek nie używania wyschły i nie podawały wody. Skupiliśmy się na ulicy myśląc co  robić. Nie czuliśmy się bezpiecznie. Postanowiono, że pierwszą noc spędzimy razem w sąsiadujących z sobą gospodarstwach - po dwie, trzy rodziny w jednym domu; tak będzie bezpieczniej.
Nie  dokonując  wielkich  wyborów  przenieśliśmy  rzeczy  do najbliższego obejścia. Tu mamy rozpaliły ogień i zrobiły coś do jedzenia. Zabezpieczyliśmy  drzwi deskami i zmęczeni rychło zasnęliśmy.


[1] [2] [3] [4] [5] 

 Komentarze (1)  
~Andrzej Jerzy
[25.02.2008 23:15]
Fragment kroniki Pana Edmunda Kunickiego przybliża mi historię mojej rodziny. Znam wieś Głuchowo i Lemierzyce. W Głuchowie mieszkały siostry mojego ojca, które wspomina pan Edmund. Wieś ta jest bardzo ważna dla mnie samego gdyż właśnie w Głuchowie odbył się mój chrzest. Do dziś mieszka tam moja...
 
Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu ziemia-lubuska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Pogoda w regionie
[09.09.2010 09:30]

Rain
Temperatura: 12°C
Wilgotność: 100%
Ciśnienie: 1012hPa (Steady)
Wiatr: 15km/h,  East
Projekt obserwacji gniazda bociana białego
Kliknij tutaj...

amb software
Lubuskie Warte Zachodu
Uniwersytet Zielonogórski
Efekt
Lubuskie Stowarzyszenie Przewodników Turystycznych
Polskie-Cmentarze
Certyfikat Umięjętności Komputerowych
MDO
[30.08.2010]
Na Ziemi Lubuskiej pojawia się coraz więcej grzybów. Czy chętnie weźmiesz udział w grzybobraniu?
Tak, zawsze chodzę na grzyby w lubuskich lasach
Tak, ale mam swoje miejsca poza ziemią lubuską
Nie, nie lubię chodzić na grzyby
Nie, nie będę mieć czasu
Jeszcze się nie zdecydowałam/łem
 
Copyright © 2004-2010 amb software | Wszelkie prawa zastrzeżone | Wykonanie: amb software
Polecamy przeglądarkę Mozilla Firefox.

Request served in 2.82 sec