
od 25 do 30 maja 2009 Temat festiwalu G. F. Haendel - Concerti grossi op. 6 (II) Wykonawcy Martin Gester i Arte dei Suonatori Dyrektor Festiwalu: Cezary Zych, Kierownictwo Muzyczne: Ewa i Aureliusz Golińscy Biuro Festiwalu: Dorota Puszkiel, Biuro Prasowe: Szymon Małecki
KONCERTY Paradyż, czwartek, 28 maja 2009, godz. 19:00, Kościół Wyższego Seminarium Duchownego Poznań, piątek, 29 maja 2009, godz.19:30, Kościół o.o. Franciszkanów Toruń, sobota, 30 maja 2009, godz. 19:00, Dwór Artusa
PROGRAM Georg Friedrich Haendel (1685 - 1759)
Concerto grosso op. 6 nr 5 D-dur HWV 323 Ouverture. Larghetto e staccato, Allegro, Presto, Largo, Allegro, Menuet. Un poco larghetto
Concerto grosso op. 6 nr 6 g-moll HWV 324 Largo e affettuoso, A tempo giusto, Musette Larghetto, Allegro, Allegro
Concerto grosso op. 6 nr 9 F-dur HWV 327 Largo, Allegro, Larghetto, Allegro, Menuet, Gigue Allegro
Concerto grosso op. 6 nr 8 c-moll HWV 326 Largo, Allegro, Largo e piano, Andante, Hornpipe
Concerto grosso op. 6 nr 4 a-moll HWV 322 Larghetto affettuoso, Allegro, Largo e piano, Allegro
Concerto grosso op. 6 nr 7 B-dur HWV 325 Largo, Allegro, Larghetto e piano, Andante, Hornpipe
WYKONAWCY Martin Gester
Ciekawość, która każe przypominać dzieła zapomniane i nieustająco poddawać w wątpliwość stereotypy, a także uwaga zwrócona w stronę muzyki tradycyjnej, tańca i sztuki scenicznej - oto niektóre cechy, charakteryzujące styl i interpretacje Martina Gestera.
Kiedy w roku 1990 w Strasburgu stworzył Le Parlement de Musique, zespół o zmieniającym się składzie, który jest raczej laboratorium niż instrumentem popularyzacji muzyki, Martin Gester miał za sobą lata studiów literackich i muzycznych. Był kolejno śpiewakiem chóralnym, organistą i improwizatorem, kierownikiem chóru, badaczem i nauczycielem uniwersyteckim (w zakresie języków klasycznych, jak również muzyki), zajmował się szerokim repertuarem obejmującym cztery stulecia.
Sztuki kierowania orkiestrą uczył się od podstaw i doskonalił ją jako szef Le Parlement de Musique, a później jako dyrygent gościnny. Obecnie równie chętnie prowadzi Nieszpory Monteverdiego, jak i symfonie Mendelssohna, przekraczając tradycyjne bariery między muzyką określaną jako dawna i współczesna.
Z zespołem Le Parlement de Musique dokonał ponad czterdziestu nagrań płytowych oraz występował w prestiżowych salach koncertowych na czterech kontynentach. Dyrygował również innymi zespołami, m.in. New York Collegium, Collegium Vocale Gent, La Chapelle Royale, Nederlandse Bachvereniging, Capella antigua de Curitiba… W roku 1998 rozpoczęła się jego bliska współpraca z orkiestrą Arte dei Suonatori, z którą regularnie penetruje różne obszary repertuaru barokowego. Jej owocem jest rejestracja dla szwedzkiej wytwórni pytowej BIS całego zbioru dwunastu Concerti grossi op. 6 Jerzego Fryderyka Haendla. Nie zaniedbuje jednak swojej działalności solowej – występuje jako solista oraz kameralista, grając na klawesynie i pianoforte.
Martin Gester jest profesorem w Konserwatorium w Strasburgu. W ostatnim okresie stworzył Génération Baroque, atelier lyrique, swego rodzaju warsztaty artystyczne, których sesje odbywają się co dwa lata. Są one poświęcone pracy z młodymi wykonawcami nad muzyką oratoryjną i operową epoki baroku i klasycyzmu.
Arte dei Suonatori
Należy dziś do czołówki polskich orkiestr grających na instrumentach dawnych jest wśród naszych zespołów barokowych formacją koncertującą najczęściej i najregularniej. Dzięki systematycznej, intensywnej pracy oraz artystycznym kontaktom z najwybitniejszymi muzykami europejskimi, amerykańskimi i japońskimi orkiestra wypracowała swój własny, indywidualny styl wykonawczy, charakteryzujący się żywiołową, a jednocześnie głęboką ekspresją, pięknym, jednolitym brzmieniem, oraz łatwością w przyswajaniu sobie różnych muzycznych idiomów estetycznych. W zgodnej opinii krytyków oraz publiczności orkiestra Arte dei Suonatori jest jednym z najciekawszych zjawisk na europejskiej scenie muzyki dawnej ostatnich lat. Wydane przez nią płyty spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem międzynarodowej krytyki muzycznej i licznymi wyróżnieniami prasy muzycznej (Diapason d'Or, Gramophone Editor's Choice, Choc du Monde de la Musique, Luister 10, Classics Today, 10 de Repertoire, Classic CD, Goldberg, Classic FM Magazine, BBC Music Magazine).
Zespół jest inicjatorem i głównym bohaterem festiwali: Muzyka dawna - persona grata, Muzyka w Raju (Paradyż), Festiwal Trzech Baroków (Wrocław), Festiwal Barokowych Smyczków i Strun (Poznań), Poznań Vivaldi Days, Festiwal Händlowski (Toruń). Za swoją działalność otrzymał kilkakrotnie Medal Młodej Sztuki oraz nagrodę TVP Kultura. Nominowany był do nagrody kulturalnej „Pegaza” oraz kilka razy przez tygodnik „Polityka” do nagrody Paszport w dziedzinie muzyki. W roku 2006 został wyróżniony prestiżową Nagrodą Artystyczną Miasta Poznania.
Wśród solistów i dyrygentów, z którymi orkiestra Arte dei Suonatori współpracowała, znajdują się m.in.: Rachel Brown, Micaela Comberti, Kati Debretzeni, Martin Gester, Reinhard Goebel, Salomé Haller, Robert Hill, Roberta Invernizzi, Maria Keohane, Alexis Kossenko, Barthold Kuijken, Dan Laurin, Eduardo López Banzo, Davitt Moroney, Hille Perl, Alice Piérot, Alberto Rasi, Allan Rasmussen, Bolette Roed, Hidemi Suzuki, Ryo Terakado, Matthew White, Aline Zylberajch, Magali Léger, Rachel Podger, Daniel Sepec, David Plantier, Iestyn Davies, Chiara Banchini, Stefano Montanari, Stephanie-Marie Degand
O PROGRAMIE - Haendel czyli kto?
Haendel nie jest dla nas postacią szczególnie tajemniczą. Wystarczy zajrzeć do dowolnej encyklopedii muzycznej, by poznać wiele faktów z jego życia i długą listę dzieł, które szczęśliwie w większości się zachowały. Angielska część biografii kompozytora udokumentowana jest doskonale także dzięki świetnie już wtedy funkcjonującej prasie, której Haendel był częstym bohaterem.
Gorzej udokumentowane są dwa inne, kluczowe dla rozwoju kompozytora, okresy. Zarówno jego niemiecka młodość, jak i artystyczno-edukacyjne wyprawy do Włoch, chociaż wiemy na ich temat wcale niemało, pozostawiają dużo więcej swobody dla historycznej i hermeneutycznej wyobraźni. Rozpalają też nadzieje muzykologów, że uda się gdzieś odnaleźć jakiś nieznany dotąd trop, jakąś sensacyjną informację, a może nawet jakiś zupełnie nieznany albo uchodzący za bezpowrotnie stracony utwór.
Owocne lata, jakie Haendel spędził na Wyspach Brytyjskich, pełne barwnych historii i anegdotycznych wydarzeń, nie wspominając już o jego twórczości, która tam osiągnęła swoje apogeum, zdeformowały w pewnym stopniu obraz kompozytora, jaki utrwalił się w oczach wielbicieli jego muzyki.
Zwłaszcza wielki, ponadczasowy sukces angielskich oratoriów skłaniały mniej dociekliwych słuchaczy (a któż z nas jest dostatecznie dociekliwy?), do ignorowania młodości, którą Haendel spędził przecież w otoczeniu podobnym do tego, w jakim wychowywali się choćby Bach i Telemann. Raczej stereotypowo spoglądano też na jego wyprawy do Włoch, które co prawda w tych czasach odbywali niemal wszyscy znaczący muzycy, ale tylko niektórzy potrafili skorzystać z nich twórczo, bez popadania w naśladownictwo i bierne poddanie się włoskim konwencjom instrumentalnym i operowym.
Każde spotkanie z „oczywistym” Haendlem jest zatem spotkaniem z Haendlem „ukrytym”, „nie do końca rozpoznanym”, „zagadkowym”, może nawet „tajemniczym”. Za wielkim, znanym w całej Europie muzykiem kryje się przecież dziecko niemieckiej prowincji, chłopak wychowany nie nad Tamizą, ale nad Soławą, nie w cieniu królewskiego pałacu, ale w pobliżu lokalnego dworu.
Inaczej niż Jan Sebastian Bach, Haendel nie urodził się w rodzinie z muzycznymi tradycjami. Dla Bach muzyka była powietrzem, którym oddychał od urodzenia, czymś, można by powiedzieć, zwyczajnym. Trudno byłoby o Bachu napisać, że w jakimś momencie życia odkrył muzykę dla siebie - Bach był na muzykę skazany.
Haendel musiał jakoś na nią trafić, musiał przeżyć inicjacyjny zachwyt, a później wytrwale podążać jej śladem. Nie było to za pewne tak łatwe, jak w przypadku Bacha, ale nie musiało być wcale aż tak trudne, ponieważ w życiu niemieckich miast muzyka była wszechobecna. Towarzyszyła uroczystościom religijnym, ale również codziennemu życiu.
W Halle nie było prawdopodobnie mieszczańskiego domu, w którym nie znalazłby się najpopularniejszy wtedy instrument klawiszowy – klawikord. Zawodowi muzycy, zatrudniani przez instytucje kościelne i lokalne dwory, pracowali często także jako „muzykanci”, grając muzykę popularną w sytuacjach publicznych i przy kameralnych okazjach rodzinnych.
Muzyka była również ważną częścią wykształcenia, a śpiew w kongregacji czy w kościelnym chórze był czymś po prostu oczywistym, a na dodatek odbywał się pod kierunkiem świetnych zwykle organistów i kantorów.
Jeszcze raz postawmy obok siebie Haendla i Bacha. Pomijając różnice charakterów, wykształcenia, temperamentów, dostrzeżemy w nich odmienność osadzoną w sposobie, w jaki zetknęli się z muzyką, jak w nią wchodzili i wrastali. Dla Bacha muzyka była materią do analizy i twórczego rozwijania. Dla Haendla był raczej źródłem ekscytacji, stymulatorem. Bach muzyką coś wyrażał, modlił się nią i oddawał refleksji, nawet wtedy, gdy posługiwał się językiem czysto instrumentalnym. Swoją twórczością budował metafizyczny dystans między muzyką a słuchaczem.
Haendla fascynowało tymczasem wpływanie na ludzi, rozpalanie ich emocji, pobudzanie, zapraszanie do muzyki, tak jak on kiedyś został do niej zaproszony w niemożliwy do uchwycenia i zrozumienia sposób. Dostrzeżemy to na przykład w działaniach, które wydają się zabiegami czysto komercyjnymi, a mianowicie w wykorzystywaniu przez Haendla w różnych utworach tego samego materiału muzycznego, który spotkał się wcześniej z przychylnym przyjęciem publiczności. Dla jednych to dowód talentów biznesowych, dla innych to wyraz zrozumienia tego czym jest muzyczny „przebój” i siła jego oddziaływania.
We Włoszech Handel zdumiewał lokalnych kompozytorów i słuchaczy swoją odwagą. Niemiecki żółtodziób nie tylko nie miał żadnych kompleksów, ale z łatwością owijał sobie wokół palca operową publiczność. Wychodziło mu to świetnie między innymi dlatego, że właśnie to chciał osiągnąć. Chciał robić na słuchaczach wrażenie i je robił.
Nie zapamiętalibyśmy jednak Haendla, gdyby wpływał na melomanów przy pomocy kilku zaledwie efektownych i sprawdzony tricków. Przeciwnie, kompozytorska charyzma Haendla, miała swoje źródła w dziecięcym zachwycie muzyką, która go wtedy otaczała i która przez całe życie w nim była. Fascynująca dramaturgia dzieł Haendla zbudowana jest między innymi na tym ciągłym przeplataniu się rozpoznawalnych od razu wątków włoskich i trudniej zauważalnych, ale ciągle tam obecnych nawiązań do muzyki niemieckiej.
Tak jest również w cyklu concerti grossi z op. 6, gdzie po części jakby żywcem wyjętej z koncertów Vivaldiego, następuje fragment, który po opatrzeniu go tekstem mógłby stać się częścią protestanckiej kantaty; po żywiołowym tańcu, następuje fuga, podobna do tych, które niemiecki dzieciak z rozdziawioną buzią słuchał, a później grał na organach w rodzinnym mieście.
Cezary Zych
Kontakt
Dyrektor Generalny – Cezary Zych tel. 0 603 858 882 e-mail: canor@poznan.home.pl Szef biura festiwalu – Dorota Puszkiel tel. 0 603 858 909 e-mail: wiosna@wr.home.pl Kierownik artystyczny – Aureliusz Goliński e-mail: guido@post.pl Biuro prasowe – Szymon Małecki - tel. 0 793 799 544 e-mail: biuroprasowe@personagrata.pl |